Jeszcze
bierze lekcje pływania
w
spokojnych wodach płodowych.
Nie
dla niej warczą morza.
Ziemi
trzęsienia, serca trwogi,
lodowate
dreszcze z północy –
na
dalekim świecie, być może.
Wszystko
pomniejsze z dala,
jak z
książki dziecięcej –
trawka,
a w niej kwiatuszki.
Lasy –
naiwnie zielone,
niczym
zdjęte z pocztówek
i
wszystkie bezzębne.
Drzewa
– z rzadka,
nie
sposób zabłądzić.
Góry
– tak niskie,
że
przepaści nie ma.
Kamienie
– zbyt lekkie
na
poważne rany.
Już
kupiono globus,
by
świat rozebrać z tajemnic
zaraz
po urodzeniu.
Drzemią
na nim góry,
w
każdej chwili gotowe
do
góry wystrzelić.
Pustynie
– tak małe,
że
wody łyknąć można
z
pobliskiego morza.
I
miasto – ziarnko piasku,
w
którym jej czekają
ze
wstrzymanym światem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz