Śniadanie
na obrazie
odbywa
się w pełnym składzie.
Śmierć jest daleko poza stelażem.
Stół
nie nosi śladów nóg powyłamywań.
Ciemnych
plam życiorysu
nie
znać na obrusie.
Ręce
ma każdy złożone w kostkę,
przylegające
ściśle do imbryczka,
a tam
herbata w sam-raz.
Telefon
nie dzwoni ze złą wieścią,
w
żadnym oku łza się nie kręci,
rzęsy
– długie i nie wypadają.
Nikogo
ząb nie boli i serce złamane.
Każdy
– wiecznie żywy –
w tej
chwili wyjętej z czasu.
My
tymczasem jemy śniadanie nie z obrazka.
Każdy
w swoim ciele podniszczonym
z
upływem godzin i lat.
Stół
jest prawdziwy, nieoprawiony w ramy.
Przy
nim – coraz więcej
pustych
po nas miejsc.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz