Upominam
dłoń.
Za
wychodzenie na mróz bez rękawiczki.
Dotykanie
gorącego, mimo uprzednich oparzeń.
Drżenie
w niebezpieczeństwie.
Za
uśpioną czujność i spóźnioną pomoc.
Karcę
oko.
Za
daleko idącą krótkowzroczność.
Za
pierwsze, pobieżne spojrzenie.
Zamykanie
się przed widokiem.
Zbyt
częste łzawienie.
Strofuję
usta.
Za
słowo przed myślą.
Za
krzyk, co przechodzi bez echa.
Pytania
bez odpowiedzi
i
pocałunki na wietrze.
Ganię
serce.
Za
przegrane z rozumem.
Za
kochanie bez pamięci złamań.
Za to,
że nie z kamienia.
Nie
sługa.
Krnąbrni
to wychowankowie.
Niewiele
ich uczy historia.
Źle
im idą rachunki sumienia.
Usta
często mówią niepytane,
Ucho
udaje, że nie słyszy,
a
Serce się huśta na Dłoni.
Nabór
do tej klasy był dość przypadkowy.
Jeszcze
przed narodzinami kandydatów
raz na
zawsze zamknięto listę uczniów
i
przydzielono dozgonne wychowawstwo.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz